O bólu, o zmianach i o fundamentach

Kiedy jesteś w bólu i nic nie wydaje się płynąć właściwe. Oj tak miałam takie doświadczenia wielokrotnie w moim życiu. Takie momenty, kiedy wewnętrzny świat wydaje się walić, panika, stres, skurcz – pomimo najpiękniejszych scenerii w świecie zewnętrznym – nic nie było w stanie tego ukoić. To ból wewnętrzny, ból wzrostowy. Życie popycha cię do mocnych zmian. Do pozostawienia tobołku bólu i wzięcia w pełni tej lekcji. To Cię zmieni. Jeśli tylko odważysz się popatrzeć na to jak na doświadczenie i przeżyć te emocje. Jeżeli je zintegrowałaś, a może nawet znalazłeś/aś wsparcie kogoś spoza perspektywy cyklonu.

Może udało ci się odnaleźć środek tego zawirowania, gdzie przycupniesz na chwile patrząc jak wir się zadziewa i akceptując ten emocjonalny kociołek.

Z czasem takie momenty pojawiają się coraz rzadziej. Dlatego, że stajesz się coraz bardziej SOBĄ, coraz to bardziej stawiasz się dla siebie i zamiast popadać w iluzje w stylu – dlaczego mi się to przydarza – widzisz, że to cię popycha gdzieś, gdzie wcześniej nie stałaś/eś. Reaktywność do życia vs. działanie w zgodzie z życiem. To się nie zadziewa przeciwko tobie, nie jesteś ofiarą swojej rzeczywistości. Wszystko ma miejsce w tym świecie po coś i dlaczegoś – gdzieś powstało i gdzieś płynie. Więc jest jakiś powód, dlaczego tobie się pojawia ‘cosik’ na horyzoncie. Kiedy wiesz, że wszystko masz w sobie możesz wreszcie ruszyć inaczej z życiem, wziąć za łapki siebie, to swoje i podziałać.

To taka podstawa, fundament do przeżywania inaczej swojej rzeczywistości, a nie boksowania się ze światem. Dalej może życie zabierać cię do trudnych emocji, przeżywania, wywalać tzw. szambo, z tą różnicą, że teraz łapiesz się na pytaniu – co to pokazuje? Co jest do uwolnienia? Co jest do zintegrowania? Oj tak, kiedy zaczyna płynąć i spełniasz swoje marzenia – zaczynasz czuć swoja moc. Gorzej, kiedy zabrało cię na kolejne odkrycia warstw w busz i taplasz się w challendżach, które twoją głowę po prostu przerastają.

Otwórz się na to, a może wyjdziesz z dramatów, postawy ofiary, a może okaże się, że jeszcze mocno jesteś spychana do dziecka, a tam rzeczywistość dzwoni na alarm – hello! – tam jeszcze zostało wiele przestrzeni do puszczenia. Tak i u mnie było, pomimo, że na długie lata wyszłam sobie z dziecka i ofiarzenia się, aby wkroczyć na mega ścieżkę SIEBIE – zostałam zaproszona do lekkiego wstecznego – no żeby tam móc odkurzyć i zakukać porządnie. Żeby to w piernik już poszło na dobre. No bo jak tu żyć w byciu sobą i spełniać najśmielsze marzenia, jak tam jeszcze trzyma coś za kopytko i ciągnie.

Kiedy tylko podejmiesz się tych kroków, tej decyzji ——->

coś chce w moim życiu, coś tam pozmieniać,

coś tam poczuć,

jakoś żyć,

coś tam z marzeń wykreować,

posukcesować, to co jest dla ciebie mianem sukcesem

– to najprawdopodobniej zostaną ci pokazane rejony, w których jest jakaś ‘pracka’ do zrobienia. Trzeba będzie popatrzeć w siebie i do siebie, zobaczyć, gdzie twój focus jest najwięcej. Czy jest tam miłość w środku? >> od wewnątrz, a nie z zewnątrz do wewnątrz 😉W jakich ja rolach egzystuje? Do czego mnie ściąga jak jest trudno?

Jakie traumy trzymałam w środku? – czy widzę jakieś sceny? I także – Jak sobie z nimi radziłam – wycofałam się, zamroziłam, zbudowałem jakąś tożsamość, której się trzymam – zębami i nie puszczam. A co się powtarza w moim życiu? – czego nie czaje, dlaczego. Z czym mam non stop, często problem i się zmagam?

To jest chyba najtrudniejsza część tego wszystkiego. I tam właśnie tworzysz ten fundament – zmiany perspektywy. Bierzesz to za fraki i decydujesz popatrzeć na to – i coś z tym zrobić. Przestaniesz unikać, ignorować, uciekać, winić rzeczywistość, świat, ludzi, kontynuować dalej jak nie wychodzi i usprawiedliwiać, szukać pretekstów na zewnątrz.

Coś tam zawsze może najpierw wystrzelić – ale ‘point is’ wiesz co z tym robić, co tak naprawdę zmieniać. Ileż razy moją pierwszą reakcją jest wpadnięcie sobie do tego samego reaktywnego błotka choć na chwilunie. Ilekroć zajmowało mi sporo czasu stawanie w SOBIE, kiedy jest rozwałka i płomienie szaleją.

To jest mega trudne dla większości, dlatego właśnie wybierają końcowo w tym starym tkwić, i kontynuować tak jak było. Upierając się by tkwić w tej starej perspektywie. Tam niby jest bezpieczniej.

Tutaj pojawia się świadomość, awareness.

Tutaj pojawia się jakiś przełom w przeżywaniu życia jak dotychczas.

Tutaj pojawia się najbardziej fundamentalna różnica tego, że zaczynasz brać w swoje łapki, masz odwagę się z czymś zmierzyć i popatrzeć na to inaczej, coś z tym zrobić.

Tutaj pojawia się moc.

Tutaj zaczyna się twoje inne życie.

❤

Gotowa/y? no to siup

Nie jesteś SAMA/SAM

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *